Narodziny – Śmierć

Początek – koniec – początek – koniec – początek – koniec… Wieczne życie

Dedykuję tę publikacje Wiecznemu Duchowi, Wiecznemu Życiu, Wiecznej nieprzerwanej Świadomości.
Tyś jest Ten który jest, który był, który będzie.

Żyjemy w czasach iluzji i złudzeń.
Przeciwko społeczeństwom zaprzęgnięto słowo przeciwko słowu. Stanięto do boju z naturalnymi prawami, niezmywalnymi ludzkimi wartościami, życiem w zgodzie ze Stworzeniem, czytaj Ziemią, rzeczywistością, egzystencją. Tresurą, edukacją, narzucanymi normami społecznymi wymuszono na nas abyśmy działali przeciwko Matce Naturze, zapomnieliśmy tym samym, że Natura jest naszą rodziną, co na przestrzeni ostatnich miesięcy, w dobie społecznej paranoi, można klarownie dostrzec. Ludzkość zatęskniła za lasem, tak podświadomie, tudzież intuicyjnie lgnęliśmy z powrotem do lasów. To takie proste, przecież to właśnie z matki natury, jako ciała się wywodzimy. Jako dusze pochodzimy z Wiecznego Nieśmiertelnego Ducha, wprawiającego w ruch, cykl duchową materię – co na przestrzeni Wiecznego tu i teraz, pojęcia czasu, postrzegamy jako R-ewolucję.

Rzeczywistość streszczona w pigułce.

Nie będzie to wpis z cyklu – Geneza sfałszowanej historii, globalnie zmanipulowanych społeczeństw. Bo niby po co? Przecież wszyscy podświadomie, bądź świadomie to rozumieją. Wszak to Jedność bytu. Co nie znaczy, że mamy zaprzestać się wymieniać tymi ważnymi informacjami z ludźmi, ponieważ na tym czynniku odbywa się bezustanne, tworzenie tego Świata. Potrzebujesz wiedzieć i zrozumieć, że Stwórca, Kreator stworzenia, lub jak wolisz Bóg, nie stworzył świata! Nie, on go permanentnie, wciąż tworzy w tu i teraz. Czas to koncepcja umysłu, w celu uporządkowania zarządzania swoim ziemskim istnieniem, wypełnionym lekcjami. Dlatego tu powracamy. Jest też wiele wspierających nas istot, które współodczuwają i zastanawiają, co tu się wyprawia! Dlatego kochani, nie lękajcie się…

Jesteś nieśmiertelną duszą, ciało jest Twoim bliźnim.

A słowo ciałem się stało… Ciało – coś namacalnie odczuwalnego, widzianego, dającego się poczuć…

Zwróć uwagę, że gdy sięgniesz głębiej, a nie chodzi tylko o ciała, które nam zostały dane jako dar. Chodzi również o drzewa, wszelkie duchowe istoty będące częścią materii, zwierzęta wszelakiej maści, jak również wody, góry. Coś, co było tu na długo przed nami, dlatego konsumpcjonizm upada, a natura przywraca równowagę w dobie – „Certyfikatów, aktów własności ” i innych wymyślnych aktów przywłaszczających sobie dobro wspólne, które było tu na długo przed nami.
To iluzja drogi czytelniku, iluzja = wykład z którego płyną informacje dla przyszłych społeczeństw, wspaniałe pokłady pamięci absolutnej – jak nie postępować.
Mówi się, że aby zrozumieć coś w pełni, dogłębnie potrzebujesz się tym stać, zacząć działać z tym w zgodzie. Przeżyć to namacalnym, nie raz radosnym, nie raz cierpiącym doświadczeniem.

Lekcyjny impas

Każdy z powyższych podpunktów jest istotny, każdy stanowi o całości. Natomiast wyszczególniłbym decydujący o Twojej duchowo-materialnej r-ewolucji świadomości fragment, co jest ciałem, kto jest Twoją rodziną, skąd pochodzisz etc, etc.

Lekcja powtarza się, póki nie zostanie przyswojona.

Potrzebujesz dogłębnie, nie tylko myślą, ale też czynem i doświadczeniem. Nie wystarczy powiedzieć „Tak! teraz zrozumiałem!” Należy stać się tym, co przyswoiłeś, stać się tym w działaniu.
Przykładowo, gdy przeczytasz jakiś inspirujący artykuł, treść, coś co, aż wyzwala w Tobie kipiące emocje, bliżej wszystkim znane jako – Gęsia skórka ❤ To oznacza to, że tchnęło to w Ciebie ładunek emocjonalny, potrzebny do przekucia zachowania, myśli, Twoich działań. Gdy przyswoisz informacje, nową idee i poczujesz, że wpłynęło to na Ciebie, a następnie nie otworzysz się na to doświadczenie i dalej będziesz hołdować starym nawykom, które Naturalnie chcą dalej w Tobie żyć, jak każda żyjąca istota energetyczna (nawyk = energia, gdyż wszystko jest energią). Wtedy potrzebujesz narodzić się nowo, o czym mówił Chrystus w dobie ówczesnego nie-zrozumienia. Nieprzyswajania słowa czytanego, spisanego przez proroków.
Gdy rozpuścisz znaczenie słowa Śmierć, rozpuścisz swoiste kajdany skostniałych przekonań, pojmiesz wnet, czym jest Śmierć – Początkiem.

Zmiany to jedyna stała rzecz w wszech-istnieniu.
Tu i teraz dla Ciebie wydarza się przyswojenie.
Co wybierasz? Powrót do strefy komfortu?
Czy zjawisko…
O Zmianach Dla Zmian

Cdn…

Kim naprawdę jesteś?

Prawdziwy wymiar Ciebie…

Kim jesteś? Kim jestem ja? Kim jesteśmy?

Zadaj sobie ważne pytanie. Kim jesteś po za myślami które Ci się przydarzają? Gdy się nie pojawiają, to jakbyś się nazwał? Kim jesteś przed pytaniem? I kim jesteś po odpowiedzi na nie?
Kim jesteś gdy wydarza Ci się sen? Gdzie wtedy się znajdujesz? Czy możesz powiedzieć, że we śnie istnieje czas? Czy możesz go odczuć?
Nie. Czas nie istnieje, jest subtelną koncepcją umysłu, jest potrzebny w materialnym świecie, aby zachować porządek i ład.
Otrzymałem wgląd, w którym odczuwam, że ten subtelny stan podczas snu, można porównować do tzw NICOŚCI o której często wspominam. W ów nicości funkcjonuje Twoja wyższa jaźń. Wieczna energia, Stwórca, Bóg, Pra-ojciec. Nie ma różnicy jakimi wskazówkami go wyrażasz, jakbyś go nazwał, pokazał gdybyś nie mógł używać słów?
Dobre pytanie, prawda?
A spróbuj zasnąć i pamiętać o tym aby we śnie nazwać Boga bez słów, spróbujesz?
Czy odczuwasz głębie tej informacji, wskazówki? Pamiętaj proszę, że naprowadzam Cię słowami, na zjawisko które chce byś poczuł bez słów.
Potrafisz to zrobić, gdyż dobrze pamiętasz i znasz ten stan.

Cogito, ergo sum – Myślę, więc jestem.

Naprawdę? A co powiesz o noworodku który dopiero przyszedł do materialnego świata?
Nie myśli – a jest. Nie mówi, a jest. Nie tworzy słów, a jest.
Postrzega świat w subtelniejszy sposób. Widzi subtelność każdej energii.
Kiedy dziecko zaczyna płakać, i np mama albo tata wejdą do pokoju, myślisz, że dziecko widzi kto wszedł? Czy widzi twarz?
Czy wie, że przykładowo tata to Krzysztof? A mama to Aleksandra? Nie. Czuję energię i w zależności od tego co w danym momencie czuję, albo się uspokoi, albo da o sobie głośniej znać, że odczuwa potrzebe.

Widzisz, stan źródłowy odzwierciedla to kim naprawdę jesteśmy, jesteśmy wszystkim i niczym. Jesteśmy materialni i duchowi jednocześnie. Wieczna energia przenika przez materie jak i przez wieczną duszę. Której żadne ostrze nie może zranić, której nic nie może zabić.

Zostaliśmy stworzeni na podobieństwo samego stwórcy, a wieczna energia jest wszędzie na wielowymiarowym poziomie, co sprawia, że my sami jesteśmy bardzo wielowymiarowi.
Tak Biblia nie kłamie, to nie słowa są niewłaściwe tylko ich odczyt.

Podobieństwo do Stwórcy…

Jest nim system energetycznych miejsc na ziemi tzw Czakramów mocy, który odpowiada naszym czakrom umiejscowionym w ciele, jest ich 7 bezustannie z nimi korelujemy/łączymy się.

Lecz świadome połączenie przynosi odczuwanie istoty Boga/Nirwane/Tu i teraz co można porównać do czystego entuzjazmu, i spokoju jednocześnie. Zaczynasz odczuwać jedność i czujesz, że wszystko jest ze sobą połączone, stąd synchroniczności, komunikaty z wnętrza. Równowaga pomiędzy tym co w Tobie i tym co widziane na zewnątrz. Innymi słowy – Równowaga pomiędzy światem widzialnym i niewidzialnym. Taoizm przedstawia to jako – Droga Środka. Co oznacza kroczenie i czerpanie z archetypów negatywnych i pozytywnych w równowadze.

Mistycyzm

W Świecie materialno duchowym, który przejawia się w sposób dualny, żyjąc w Bogu ( Yang, odpowiednik energi Męskiej ) wiecznej energii która daje życie, które dostrzegamy na Matce ziemi ( Yin, odpowiednik energii Żeńskiej ) możemy doświadczyć istoty Boga. Jest nam dane by się zbliżyć do niego, by za nim zatęsknić, w jakim celu?
Miscytycm głosi ( Księga Genesis ) że, naszym celem w świecie duchowo materialnym jest przerabianie naszej zebranej Karmy ( ciąg przyczynowo skutkowy bazujący w zgodzie z prawem równowagi ) a następnie opróżnianie magazynu karmicznego. Gdy tak się wydarzy, mamy szansę powrócić na stałe do Nicości i nie odradzać się już tu na ziemi, nie doświadczając świata dualnego.
A co za tym idzie, cierpienia i szczęścia, łez i uśmiechu, miłości i nienawiści.
Otrzymałem wgląd który przynosi zrozumienie, jak i silą rzeczy wypiera na mnie jeszcze głębsze postrzeganie świata w sposób wielowymiarowy, wielo, wielo… Wymiarowy.

Medytacja, afirmacje, manifestacje, praca z energiami są ważne, pomagają nam odnaleźć spokój i z lekkością płynąć w wydarzeniach stricte powiązanymi z naszą karmą.
Lecz paradoksalnie gdy pogrążysz się za bardzo w kontakcie i połączeniu z Nirwaną, jednością, tu i teraz, Bogiem.
Przegapiasz możliwość przerabiania karmy. A tylko po opróznieniu magazynu Karmicznego możesz osiągnać cel ostateczny jakim jest powrót do Boga.

Dlatego numerologia jest tak zniesławiona, odsłania ona bowiem wzorce które dostajemy w zgodzie z tym co sobie wybrała nasza Dusza przebywając W wyższej Jaźni, które mają na celu nas nakierować i zrozomieć dlaczego wibrujemy danymi cechami, eskpresjami, pożądaniami.
Dlaczego marzymy w takim a nie innym kierunku.
Jaką mamy misje tu na ziemi.
Jakie mamy osobiste wyzwania.
Jakie były nasze poprzednie wcielenia, co tak na marginesie nazywam – Przeszłością.

Funkcjonujemy tylko i pernamentnie w tu i teraz a przeszłość i przyszłość w obecnym wcieleniu materialno duchowym, to koncepcja umysłu w tym wielowymiarowym spektaklu naszego życia.

Bóg nie stworzył świata, pernamentnie go tworzy tu i teraz.

Zatem apropo podążania ścieżką duchową, jak i ścieżką miscytyzmu, należy się odwołać do dualistycznego wzorca Yin Yang. Który uwaga, paradoksalnie wyraża Drogę środka, czyli drogę w równowadzę. W istocie Boga, w jego niedualistycznej odsłonie.

Dlaczego paradoksalnie? Gdyż na poziomie materialno duchowym można go tylko słowami jako wskazówkami przedstawić dualnie. Dlaczego? Gdyż nawet słowo Środek, wskazuje na jego antonimy… Hehe

Panie Boże, jesteś wielki i niesamowicie tajemniczy, dziękuje, że jest mi dane Ciebie doświadczać w Twej pełnej okazałości.

Błogosławie Równowagę, Równowaga Błogosławi mnie.
Błogosławie Ciebie czytelniku, czytelniku Błogosław Boga.
Błogosławiąc Stwórcę, błogosławisz mnie.

Dziękuje.

Wyższa jaźń…

źródło – cojestgrane.pl

Wyższa jaźń to reprezentacja nas samych, egzystuje bezustannie w nicości. Czyli wyższych stanach świadomości. Mentalna postać nas samych. Nie jest duszą. Ale jest istotą ducha. Obejmuje wszystko i nic. Bezustannie się Tobą opiekuje tu w materii. Zna Twoje schematy, ego, wszystko co dotyczy Ciebie. Jesteśmy stale z nią połączeni od narodzin ciała duchowo fizycznego, aż po jego kres. Lecz mimo tego bezustannego połączenia, ważnym jest aby pielegnować ten kontakt. Gdyż w świecie materialnym, jest tak wiele częstotliwości, energii, które wpływają na naszą komunikacje. Zagłuszając informacje.

To na poziomie wyższej jaźni zostały podjęte decyzje w jakim otoczeniu się urodzisz, jak wyglądasz, jaki masz głos, znak zodiaku, Twoja numerologia innymi słowy – wzorce ustanowione przez samego stwórce, które mają Ci tu w materii pomóc w przepracowaniu karmy którą zebrałeś w poprzednim wcieleniach. Jak i zbierasz w obecnym.

Tak jak pisałem wcześniej, prawo przyciągania pomaga szybciej przyciągnąć do Ciebie swoją karmę, i przerobić jej jak najwięcej w obecnym wcieleniu. Wszystko po to aby zbliżyć się do istota Stwórcy. Czego pragnie każda dusza. Nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy podświadomie, świadomie.

Bardzo lubię metaforę, że Bóg jest niczym Ocean, a dusza niczym kropla w tym oceanie. Zatem drzemie w nas Boski potencjał, i po części mamy jego moc. Dlatego w piśmie świętym jest napisane, że Bóg Ojciec stworzył nas na swoje podobieństwo.

Ta ekspansja technologiczna którą tak widzimy, cudowne uzdrawianie, tworzenie najwspanialszych wynalazków. To rezultat naszej Boskiej mocy. Natomiast jako, że Bóg jest nazywany wszechmogącym. I to co np widziane w naturze – Śmierć, koniec by mógł pojawić się nowy początek. Np – stare drzewo kończy swój żywot, upada tym samym robi miejsce dla nowego młodego drzewa. I ten wzór bezustatnnie się wypełnia w naturze.
I na tym bazuje pewna grupa ludzi korzysta z połączenia z wyższą jaźnią, w zgodzie ze swoimi intecjami. W sposób destrukcyjny, tworząc wirusy, lekarstwa które degradują ludzkość.
Albo kolejny ruchy społeczenościowe które tylko podsycają nowe zachowania zbiorowego ego przejawiającego się w subiektywny indywidualny sposób.

Jeśli człowiek sadzi melony, zbiera melony. Jeśli człowiek sadzi groch, zbiera groch ” ~ Przysłowie Chińskie.

Lecz wiecie co? To nic. Wszystko jest ok. To globalne powolne sinusoidalne przypominanie sobie o tym kim naprawde jesteśmy. To co widzimy dziś jako degradacje, to nic innego jak globalne uzdrawianie. Może irytować sposób w jaki to sobie przywracamy, lecz globalny brak synchronizacji ludzkich intencji jako, że każdy podąża w życiu za czymś innym, każdy ma swoją duchowość. Każdy ma swoje pasje, czy to podobne, czy zupełnie odmienne – przejawia się to właśnie w taki sposób. Był czas w której byłem zaniepokojony, i dalej mi się zdarza być. Lecz często wydarza mi się przypominanie, że Stwórca czuwa nad wszystkim.

https://ozdz11.home.blog/2019/12/10/przypominanie/

Zatem kontynuując wątek…

Zawsze jesteś połączony z wyższą jaźnią. To Mentalny Obraz Ciebie samego w nicości. Gdzie czas nie istnieje. Tam rozwkita pra-mądrość. Tam stwórca czuwa nad wszystkim. Tam czuwają nad ludzkością jego pomocnicy – Aniołowie.

Był czas, że pomimo iż wydarzał mi się rozwój duchowy i wiem, że odczuwałem to mocno spirytualnie. Nie dowierzałem w zjawiska aniołów. Dziś wiem dlaczego – nie dane mi było wówczas w to uwierzyć, wyższa jaźń będąc pernamentnie połączona z wyższą mądrością. Wiedziała, że to nieodpowiedni czas. I że mogłoby mnie to tylko wystraszyć, zachamować, spowolnić. Dlatego jeśli nie wierzysz – wiedz, że to nie grzech. To po prostu nie ten czas.

Jak skontaktować się z wyższą jaźnią?

Położ się, lub usiądz wygodnie. Zamknij oczy, i na początek zacznij skupiać się na swoim wdechu i wydechu. Skup się na innych dowolnych partiach ciała. Niech wydarzy się stan w którym umysł jest czysty jak lustro. Ciekawą podpowiedzią apropo ów stanu jest zjawisko które znamy wszyscy, często z dzieciństwa. Gdy zamykasz oczy czerń którą widzisz wydaje się być matowa, jednolita. Gdy umysł jest czysty jak lustro ta czerń zaczyna wirować, tworzyć wzory, zdawać się nie mieć końca. To właśnie stan który chcesz wywołać. Wtedy gdy już poczujesz się zrelaksowany powiedz tak.

Panie Boże, proszę Cię o kontakt z moją wyższą jaźnią. Dziękuje.

Zaczynaj od prostych pytań, oczekuj odpowiedzi na zasadzie Tak/Nie.

– Czy moja wyższa jaźń mnie teraz słyszy?
– Czy zawsze ze mną jesteś?
– Czy to od Ciebie płynie kreatywność której doświadczam?
– Czy jesteś Blisko samego Stwórcy?


Za każdą odpowiedz którą słyszysz, bądź niezwykle wdzięczny, dziękuj.

Ja często kieruje energie/myśli w ten sposób.

Dziękuje, że mnie słuchasz, dziękuje, że jestem słuchany. Niech stanie się przestrzeń dla moich intencji. Dziękuje, że mnie wspierasz, dziękuje, że doświadczam cudu życia.

To bardzo ważne, by sobie zdawać sprawę z tego dzięki komu tego wszystkiego co nam się przydarza doświadczamy, Twoje rozmowy z wyższą jaźnią nie muszą być perfekcyjne, doskonałe. Natomiast tak ważne jest aby doskonałym było Twoje przekonanie, że wiesz dzięki komu tego wszystkiego doświadczasz.

I choć pozostaje mi niedosyt, i chciałbym udzielić więcej wskazówek. Nawet chciałem dodać kolejnych informacji we wcześniejszej części txt, to czuję, że to zjawisko jest tak wspaniałe i doniosłe, że potrzebujesz to sama/sam eksplorować. Tu i teraz wiem, że ten niedosyt to przestrzeń dla Ciebie…

Zatem…

Niech Twoją przestrzeń wypełni światło które prowadzi Cię w wędrówce Twojej duszy, do istoty wyższej jaźni, do samego Pana Boga. Dziękuje, że Twoja przestrzeń wypełnia zrozumienie, dziękuję, że czytasz z zaciekawieniem, dziękuje, że objawia się to stwórcy dziękczynieniem.

Dziękuje – 11-stka

” Modlić się nie oznacza domagadać się czegoś od Boga, lecz ufać, że On wie co dla nas najlepsze, oraz, że to co najlepsze – stanie się – i takąż ufność pokładać w samym sobie.
Ufność wobec samego siebie czy też wobec Boga to jedno.

~ Sri Sri Ravi Shankar

O zagubieniu i odnajdywaniu się…

Tak Cię widzę… Wróć…

Piękny tekst który przepłynął pewnego czasu w tu i teraz, przez równie piękną duszę…

Ivi dziękuje, że jesteś…

” Czy naszym przeznaczeniem jest przemijanie w pogoni za stabilizacją i dobrobytem? Czy ktoś pragnie, aby w życiu nie mieć nic, a w zamian mieć wszystkie uczucia, jakie ludzkość zdołała w sobie zebrać? Marzyła o uczuciu, które zawładnie całym jej życiem, ale tak niewielu potrafi mu się oddać zapominając o codzienności. Czy to miała być ta nadrealność, na którą czekała? Marzenie, że zbliży się do nieba, do którego żadna ręka nie sięga. Czekała na dzień, kiedy zamiast słońca obudzi ją gorące uczucie.
Można przemierzać świat szukając przygód, poznając nowy wymiar kultur i filozofii. Można piąć się do celu po drabinie kariery. Można w domowym zaciszu codziennie brudzić się mąką i śmiać się ze zbitej szklanki. Można dolecieć na księżyc, a można co wieczór na wilgotnej trawie oglądać gwiazdy. Czy to właśnie szczęście ? Czy to droga, którą nazywała prawdą do przeznaczenia? Ona jest naszym przebudzeniem, darem jak dla ślepca wzrok. Wydawałoby się, że czymś zwykłym jak każdy wschód słońca, jak latem kwitnąca i pachnąca łąka. Niedostrzegalna, bo zbyt naturalna. Niedoceniana, bo powtarzalna.
A gdyby kwiaty przestały zakwitać, gdyby wschód słońca zastąpiła niemoc i mrok? Mały stałby się nasz świat i wszystko co przedtem byłoby szczęściem, wszystko co potem nadzieją przeszłości. Jak mała i krucha się stała, po wielkiej i wzburzonej rzece pływa. Wyciąga drżące ręce do przodu i szuka silnej ręki, która ją pociągnie i zaprowadzi w nieznane, gdzie być może jeszcze gorzej. Drży, sama, bezradna, czeka aż zacznie się przedstawienie. Aż ktoś stąd ją wyciągnie. Naiwna, ufna, już bez lęku, gotowa na podróż w najdalszą krainę – w otchłań życia.
Widzieć wciąż opadające liście, pozwolić by wszystkie kwiaty przekwitły, by słońce schowało się za horyzontem. W ciemnej Sali ludzkiego losu wypatrywać pierwszego światła, drobnego gestu, który wszystko rozpocznie. Na nowo się zacznie. Szczęście, które na chwilę umarło.
Czasy dla marzycieli zawsze są trudne. Chciała zamknąć się w świecie imaginacji, nieuzasadnionej zmysłów konstelacji. Być nierealnym i niewidzialnym, topić się w zdarzeniach nieracjonalnych – zamknąć się tak, by nikt jej nie widział. Unikać spojrzeń. Schować głowę w błękitne chmury, iść za rękę z promieniami słońca – wtopić się w bezosobowy tłum dwunogich istot. Nie było dla niej szarości dnia, tupotu stóp, zmarzniętych spojrzeń. Kolorowała świat, lecz z tak niewieloma osobami podzielić się nim chciała. Z radością lęk mieszała, że ktoś inaczej farby rzuca, barwy zmienia. Wchodziła i szybko odchodziła. Czuła ciepło, ale nigdy nie gorąco uczucia. Wolność i niezależność lecz niewolę własnego umysłu. Wymykała się po cichu, gdy tylko coś mogło ją zatrzymać, a przecież tak bardzo pragnęła Tej ręki, która zaprowadzi ją tam, gdzie jeszcze nie była. Przeczyły słowa myślom, rzeczywistość wyobrażeniom.
Czasem wydaje się nam, że jakaś wewnętrzna siła karze nam czuć tak a nie inaczej. I nawet gdybyśmy bardzo chcieli i pragnieniem tym wszystko przezwyciężyli, nie potrafimy – ugiąć się przed tym co w nas, a może obok nas zupełnie. Czy to medium wywiera na nas taki wpływ, czy to właśnie powodowało, że wszystko wydawało się jej takie inne, choć tak prosto wyglądało. Wpadamy na ludzkie ciała, ocieramy się o siebie, czujemy ich drżenie, ciepło i delikatne muśnięcie. Zostajemy z pragnienia, ale wiecznie czuwamy tylko, gdy …
Urwały się jej słowa, łzy spłynęły niezauważone, powróciły krótkie obrazy, jak czarno – białe zdjęcia.
Wciąż uciekała, wciąż coś chowała, wciąż czekała, ale czy nadrealność, której wypatrywała w ogóle istniała?
Miłość szalona, harmonia pragnień i rzeczywistości. Doskonałe połączenie, które pozwala sięgnąć świata absolutu. Nie potrzeba definicji, bo w każdym twierdzeniu zbyt dużo racjonalności. Tylko to mogło uwolnić ją od lęków, snów przedziwnych, samotnego echa bijącego się we wnętrzu upadłego ciała. Ubrani jesteśmy tylko w szaty ze skóry, które się zedrą, stracą blask nowości, a pozostanie byt wieczny – światło wszechświata. Pragnienie równowagi z nim, dialogu słów zrozumiałych to zaprowadzić ją miało do prawdy . W niesłyszalnych szeptach nas samych kryje się lekarstwo zrozumienia istnienia i naszego przeznaczenia. Bezszelestnie siadała i słuchała.
Wyspo bezludna naszego jestestwa, drzewie co szumisz, deszczu co od ziemi się odbijasz, wodo co o brzegi się obijasz mów, mów głośniej i wyraźniej. Czymże są twoje odgłosy, gdzie duszy mej skrawek schowałaś ? Prowadź do miejsca, gdzie światło umysł oślepi. Roso poranna co nagie ciało spowiłaś, ptaku co świergotem swym świat okrążasz, nadziejo upragniona.
Tracę balans z rzeczywistością !
Była w tych chwilach gdzie indziej, gdzie materialny świat nie sięga. Forma czysta – bez kanonu zasad, rygoru symboli interpretacyjnych – wyzwolona.
Biegła coraz szybciej, stopą bosą, po trawie wilgotnej. Wiatr ją porywał. Aleje drzew, coraz wyższych, ponad niebo sięgających, drogę zaczęły okrążać. Światło pomarańczowe przez zielone liście się przedzierało. Wrzosowisko w barwach tęczy się iskrzyło. Rzeka spokojna z koryta wodę zaczęła wylewać. Krainę ludzkości nadrealność spowiła. Istot żywych powieki zamknęła i przemówiła. Ciiiii.szszszszsz.aaaaaaaa. Melodia, której barwę kolorowy niesie wiatr.
Czuła na dłoniach chłodny powiew nieznanej przyszłości . Myśli rozdarte, czarami zaklęte. Magia teraźniejszości przedmioty odkrywa, zrozumiały głos z nich wydobywa. Biegła ulicami, w myślach kroki gubiła. Jak niewolnicy losu wciąż tą samą ścieżkę przemierzamy. Tam. I z powrotem.
Jak sznurkiem przywiązana, wciąż w to samo miejsce wraca. „